środa, 2 lutego 2011

Makijaż Walentynkowy w dwóch odsłonach

Witajcie ponownie!

      Tym razem postaram się, by było krótko i konkretnie. Otóż jak wiecie nieubłaganie zbliżają się walentynki. Niezależnie od tego, czy jesteście nastawieni do niego negatywnie, czy też oczekujecie go niecierpliwie, zapraszam Was do zapoznania się z dwiema propozycjami makijaży na tę okazję.



 

     Pierwsza moja propozycja to stosunkowo prosty i przyjazny w noszeniu makijaż, który stworzyłam z myślą o walentynkowej kolacji. Skupiam się tutaj na górnej powiece, utrzymanej w różowo-bordowej tonacji, z konturem podkreślonym kocią kreską. Dół zaś postanowiłam pozostawić jasny i naturalny, w myśl zasady, że na randce lepiej jest zrezygnować z tony ciężkiego makijażu. Zamiast tego mamy tutaj wykonturowaną i rozświetloną twarz, z policzkami zaznaczonymi jasnym różem, zaś całość została utrwalona specjalną mgiełką, która ma na celu nadanie skórze młodzieńczego blasku i świeżości.


1.Koryguję kształt brwi za pomocą kredki w neutralnie brązowym odcieniu, następnie nakładam na całą powiekę opalizującą bazę pod cienie.



2. Miękką czarną kredką kreślę linię wzdłuż zagłębienia powieki, zamykając ją w kształt litery V w zewnętrznym kąciku. Wypełniam zewnętrzną część mojego V.



3. Rozcieram delikatnie kredkę za pomocą małego zaokrąglonego pędzelka.Przyszła pora na cieniowanie. Jasny, perłoworóżowy kolor nakładam w wewnętrznym kąciku oka.



4. W centralnej części dodaję nieco ciemniejszy, matowy odcień różu. Kończę dodając cień w kolorze burgunda w zewnętrznym kąciku.



5. Pozostaję przy burgundzie i podkreślam nim linię wyrysowaną wcześniej wzdłuż zagłębienia powieki.



6. Sięgam po czysty pędzel kulkę i za jego pomocą rozcieram kolor nałożony w załamaniu ku górze, tworząc nieco rozdymiony efekt.



7. Rozświetlam spojrzenie dodając matowy beż zbliżony do mojej karnacji. Nanoszę go na łuk brwiowy oraz w wewnętrznym zagłębieniu tuż przy nasadzie nosa.



8. Ponieważ chcę, aby moje oczy były pełne światła, dodaję odrobinę opalizującego pigmentu w centralnej części powieki. Beżową kredką do oczu pociągam całą dolną powiekę i wyciągam ją na zewnątrz porządkując dolną krawędź cieniowania. Kredkę rozcieram.



9. Utrwalam kredkę perłowym cieniem w kolorze wanilii.


10. Wzdłuż górnej linii rzęs rysuję linię czarnym żelowym linerem. Kreskę przedłużam dość znacznie na zewnątrz. Linię wodną rozjaśniam użytą wcześniej beżową kredką, a na zakończenie tuszuję rzęsy.







Products used:
Face:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Manhattan Wakaeup Concealer
- Inglot AMC cream concealer #64
- Sephora compact powder foundation #D10
- Blush and bronzer taken from the Sephora makeup palette
- Sephora highlighting compact powder #I20 Pink
- Sephora makeup setting mist
Eyes:
- eyebrow pencil Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- cream eyeshadow Yves Rocher Luminelle #54 Corail Dore
- Inglot black eye pencil #101
- Joko Chocolate light pink eyeshadow #852
- Inglot pink eyeshadow #362
- Sensique burgundy eyeshadow #105 palette
- Sephora mono eyeshadow #08 universal beige
- Inglot pinkish sparkling pigment #60
- MaxFactor kohl pencil #090 natural glaze
- Astor vanilla eyeshadow #125 magic brown palette
- Inglot black gel liner #77
- Max Factor False Lash Effect mascara
Lips:
- Maybelline colorsensational #132 sweet pink


***





      Druga z moich propozycji jest zdecydowanie odważniejsza od poprzedniej. Użyłam co prawda tej samej palety barw, nie mniej w o wiele bardziej intensywnej wersji. Uznałam jednak że taka wersja stanowić może bardzo ciekawą propozycję dla tych z Was, które albo bojkotują Walentynki i nie przejmują się tym, co wypada, albo też preferują makijaże odważne i nieco bardziej drapieżne. 


1. Zaczęłam tradycyjnie od nałożenia bazy na powieki i podkreślenia brwi. Później zaczęłam budować załamanie powieki, przy czym tym razem zdecydowałam się na kompletnie inny kształt niż zazwyczaj.



2. Chciałam nadać mu dość kanciasty kształt, z najwyższym punktem tuż nad środkiem źrenicy, z V-kształtnym zakończeniem w zewnętrznym V. 






3. Użyłam w tym celu kredki o przedłużonej trwałości, następnie roztarłam ją nieco. Po roztarciu kreski, sięgnęłam po różowy perłowy cień do powiek i nałożyłam go na całą ruchomą powiekę w obrębie narysowanego wcześniej kształtu.






4. Cieniem w kolorze burgunda pociągnęłam wzdłuż wyrysowanych wcześniej linii, dodatkowo je rozcierając.






5. Sięgnęłam po mały pędzelek kulkę i za jego pomocą zmieszałam burgund z bladym perłowym różem do środka powieki. Matowym beżem rozświetliłam łuk brwiowy.






6. Cieniem w malinowym kolorze roztarłam zewnętrzną połowę załamania powieki ku górze.






7. Aby pogłębić cieniowanie dodałam odrobinę matowej czerni wzdłuż załamania. Odrobinę - łatwo przesadzić z czernią. Cielistą kredką do oczu porządkuję dolną granicę cieni.






8. Ponownie sięgam po czarną kredkę i podkreślam nią dolną linię rzęs. Wywijam ją nieco w wewnętrznym kąciku, a w zewnętrznym przedłużam.






9. Wracam do malinowego cienia i rozcieram nim kredkę.






10. Matowym beżem utrwalam beżową kredkę roztartą w zewnętrznej części oka. Podkreślam górne rzęsy linerem.






11. Przyciemniam zewnętrzną część dolnej linii rzęs. Tuszuję rzęsy i makijaż oczu jest gotowy.









Użyte produkty:
Twarz:
- Revlon ColorStay #150 Buff
- Manhattan Wakaeup Concealer
- Inglot AMC cream concealer #64
- Sephora compact powder foundation #D10
- Blush and bronzer taken from the Sephora makeup palette
Oczy:
- eyebrow pencil Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- eyeshadow base by Sephora
- waterproof eyeliner pencil MUFE Aqua Eyes #0L
- pearly pink Joko Chocolate #852
- cranberry eyeshadow Manhattan #90
- red eyeshadow Inglot NF #495
- universal beige Sephora #08
- black Manhattan #50
- MaxFactor kohl pencil #090 natural glaze
- Inglot black gel liner #77
- Max Factor False Lash Effect mascara
Usta:
- Maybelline Super Stay Gloss 260 Wildberry Glow


Pozdrawiam,
Katalina :*

Makijaż: Alichino, czyli Zachwycające Demony

Witajcie!

źródło
     Wyobraźcie sobie świat, w którym możecie spotkać na swojej drodze istoty niezwykłej, nieziemskiej wręcz urody. Co więcej, istoty te są w stanie spełnić każde Wasze życzenie! Nie musicie nawet ich szukać, ponieważ to one wyczuwają kiedy i przez kogo są wyczekiwane, komu potrzebne... Wspaniale, prawda? Owszem, jeśli jesteście gotowi zapłacić za Wasze życzenie swoją duszą. Alichino są bowiem demonami. Pięknymi, to prawda, nie mniej nie znają litości przy egzekwowaniu swojej zapłaty.
     Alichino to bodaj najpiękniejsza manga, jaką kiedykolwiek miałam okazję oglądać! (tak, mam na koncie ogromną fascynację mangą ) Każdy kadr wchodzący w skład trzech kolejnych, niedokończonych niestety tomów opowieści autorstwa Kouyu Shurei jest prawdziwą ucztą dla oczu! Przebogata, elegancka, barokowa niemalże kreska, niesamowita porażająca dokładność. Olśniewające i piękne postaci. Nigdy, powtarzam, nigdy nie widziałam równie pięknej mangi!!! Jak wspomniałam, seria zawiera trzy tomy i niestety jak dotąd nie doczekała się kontynuacji, a szkoda, bo opowieść ta ma przeogromny potencjał!





     Poszukując inspiracji do mojego kolejnego makijażu poświęconego tematyce bohaterów i złoczyńców, zależało mi na tym, by dla odmiany wykazać się czymś niesztampowym, świeżym i niecodziennym. Właśnie wtedy przypomniałam sobie o tej serii.
     Głównymi cechami demonów Alichino są ich zjawiskowe, delikatne twarze, przywodzące na myśl porcelanowe lalki. Ich oczy są duże, smutne i tajemnicze, sprawiają wrażenie nieco zapadniętych i nieobecnych. Tym właśnie kierowałam się tworząc ten wizerunek. Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia mojej propozycji, jak również do komentowania :) Mam nadzieję, że się Wam spodoba.





 1. Zaczynam od podkreślenia brwi i nałożenia bazy na powieki. Za pomocą miękkiej brązowej kredki podkreślam linię zagłębienia powieki. Kreskę delikatnie rozcieram.



2. Sięgam po cień w kolorze szampana i nakładam go na całą powiekę. Ciepłym, złoto-brązowym cieniem cieniuję zagłębienie powieki.



3. Miodowo-brzoskwiniowym kolorem rozcieram brąz ku górze, niemal pod samą brew. Pod samą brwią dodaję matowy cielisty kolor jako rozświetlacz. Bardzo ciemnym brązem pogłębiam cień w zagłębieniu powieki. Dzięki temu stworzę iluzję zapadniętych, głęboko osadzonych oczu.
 


4. Ponownie sięgam po kredkę, podkreślam nią dolną linię rzęs, następnie rozcieram ją. Chcę, aby kolor w zewnętrznym kąciku naśladował naturalny kształt oka i był skierowany nieco w dół. Podkreśli to "smutny" wyraz twarzy i dołoży się do iluzji głęboko osadzonych oczu. Mieszanką użytych wcześniej cieni - złotego brązu i miodowej brzoskwini, utrwalam roztartą na dolnej powiece kredkę.



5. Pora na eyeliner. Sięgam po brązowy w żelowej formie i rysuję nim linię wzdłuż górnej linii rzęs, naśladując naturalny kształt oczu, przedłużając kreskę ku dołowi w zewnętrznym kąciku. Dodaję trochę również w zewnętrznym kąciku dolnej powieki. W ten sposób łatwo zasymuluję efekt o jaki mi chodzi.



6. Linię wodną podkreślam cielistą kredką, dzięki czemu oczy staną się optycznie większe. Na zakończenie sztuczne rzęsy - krok absolutnie konieczny w tym makijażu.



7. Usta powinny być niewielkie. Zaczynam od rozjaśnienia ich konturu przy pomocy cielistej kredki. Brązową kredką nadaję ustom nowy, nico lalkowaty kształt i wypełniam go. Na zakończenie dodaję odrobinę pomadki w ciepłym, brązowym kolorze. Makijaż skończony.







Użyte produkty:
Twarz
- Revlon ColorStay #150 Buff
- korektor Inglot AMC #64
- Sephora compact powder foundation #D10
- róż Vipera Collage #401
- rozświetlacz i bronzer – paleta Sephora
Oczy:
- ołówek do brwi Yves Rocher Couleurs Nature #02 Cendre
- cienie: brązowy Manhattan #90 brown temptation duo; Virtual trio baked #92
- eye liner pencil Inglot #102
- eye khol MaxFactor #090 Natural Glaze
- brązowy eyeliner w żelu Inglot AMC #90
- sztuczne rzęsy Inglot #44s
Usta:
- Astor Soft Sensation #425
- eye liner pencil Inglot #102
- eye khol MaxFactor #090 Natural Glaze


Pozdrawiam,
Katalina :*