wtorek, 20 listopada 2012

Arabic: Lazur i Fiolet

Witajcie!

     Nie jest tajemnicą, że jestem zafascynowana szeroko rozumianymi makijażami orientalnymi, o czym z resztą już mieliście okazję się przekonać. Zapraszam na instruktaż, mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.






1. Zaczynam od nałożenia bazy na powieki - przedłuży ona trwałość cieni i wzmocni ich kolor. W tym przypadku ma ona kolor starego złota złamanego brązem. Nałożyłam ją aż po zewnętrzny kraniec brwi, starając się uzyskać w miarę ostrą krawędź. Następnie wyznaczyłam czarną kredką kształt zagłębienia powieki, na bazie którego będę budowała resztę makijażu. Cieniujemy! Zaczynam od matowej bieli, którą nakładam w wewnętrznym kąciku ruchomej powieki. Jako drugiego użyłam intensywnego turkusu.



2. Aby oba kolory ładnie się przenikały, na ich granicy nanoszę jasny błękit i zacieram nim granicę kolorów. Dopełniam ruchomą powiekę w zewnętrznym kąciku przy pomocy ciemnego matowego turkusu. Przechodzę do cieniowania nieruchomej powieki. Zaczynam od matowego różu, który rozcieram powyżej zagłębienia na całej długości oka, przeciągając kolor dookoła zewnętrznego V.



3. Aby uzyskać jak najlepszy efekt chcę wystopniować kolor w załamaniu powieki, dlatego sięgam po cień w kolorze oberżyny złamanej fioletem i rozcieram go na styku różu i turkusu. Odrobina ciemnego fioletu naniesiona na samej linii załamania dodatkowo podkreśli i pogłębi spojrzenie. Mieszanką obu fioletów zaznaczam także zewnętrzną dolną krawędź turkusów tak, by fiolet stanowił ramę oczu. Tuż pod łukiem brwiowym nanoszę matowy beż, który nieco zneutralizuje odważne kolory.



4. Kolejnym ważnym krokiem jest dalsze pogłębienie efektu trójwymiarowości, dlatego sięgam po matową czerń i rozcieram ją w zewnętrznym V oka. Warto poświęcić trochę czasu na dokładne zmieszanie jej z turkusem i fioletem - powinna w nich niknąć. Sprzątam ewentualne pomyłki czy niedociągnięcia. W tym przypadku sięgnęłam po beżową kredkę i "wyostrzyłam" przy jej pomocy dolną zewnętrzną krawędź makijażu. Dodałam też nieco błękitu który "zgubił się" podczas rozcierania.



5. Na dolnej powiece rysuję kreskę intensywnie turkusową kredką, która samoistnie zastyga po kilku sekundach. Zewnętrzną część powieki dopełniam cieniem w kolorze oberżyny. 



6. Nie ma makijażu arabic bez czarnej kreski i ogromnych rzęs! Rysuję zatem dość cienką, za to wydłużoną i ostro zakończoną kreskę. Linię wodną przyciemniam czarną kredką.  Tuszuję rzęsy i przyklejam dodatkowo parę sztucznych.







Użyte produkty:
Twarz:
- Dr Irena Eris VitaCeric BB krem #01 light beige
- Korektor w kremie Inglot  #64
- Puder Healthy Balance #52 Vanille
- ziemia egipska Ikos
Oczy:
- Brwi: cienie NYX paleta ESP5C03 I Dream Of ST. Kitt
- NYX jumbo pencil 617 Iced Mocha
- Kredka PUPA Multiplay 09
- Cień Kobo 101, 102, 107
- Cienie Inglot: 371M, 338M, 74 AMC, 375M,
- Nień „Black Box” z palety PPQ Me, Myself and Eye Sleek
- Turkusowa kredka Crazy Lazy metallic, Make Up Store
- Czarny żelowy eyeliner Pierre Rene
- Tusz Max Factor 2000 Calorie
- beżowa kredka MaxFactor 090 Natural Glaze
- Rzęsy KkcenterHK A812 + klej DUO adhesive
Usta:
- Błyszczyk „Mock” gloss lips, Make Up Store



Jak zawsze pozdrawiam serdecznie!
Katalina


czwartek, 8 listopada 2012

Maskara AVON Super Shock

Witam ponownie!

     Wahałam się czy napisać tę recenzję czy nie, ponieważ tusz Super Shock Avonu jest na rynku już kawał czasu i podejrzewam, że większości z Was jest świetnie znany... Chociaż z drugiej strony, mnie osobiście do nie dawna znany nie był, zatem...




Dostępność:
Konsultantki Avon
Cena:
Regularna cena to około 34zł
Pojemność:
10ml

Trwałość:
6 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Ja akurat miałam wersję koronkową, jednak z tego co wiem klasyczna maskara ma proste, czarne opakowanie bez ozdobników i biało-srebrne (?) napisy.

Konsystencja:
Pod względem formuły tusz okazał się całkiem fajny. Jego konsystencja jest dość kremowa -  ani za rzadka, ani zbyt sucha, co bardzo mi odpowiada. Nie skleja rzęs, nie odnotowałam również kruszenia się czy osypywania.

Aplikacja i działanie:
Nazwa "Super Shock" sugeruje, że po nałożeniu tego tuszu możemy się spodziewać trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanów, kilometrowej kolejki wielbicieli pod naszymi drzwiami, gwiazd spadających rzęsistym deszczem w bladym blasku księżyca etc. czyli tego, co zwykło się oględnie nazywać "efektem WOW".
Jak dla mnie efektu wow tutaj nie ma. 

Choć koniec końców tusz mi się spodobał i polubiłam się z nim szczerze. 

Plusem jest niewątpliwie fajna, konkretnych rozmiarów silikonowa szczoteczka. Ja akurat lubię okazałe szczoteczki w maskarach, ponieważ zazwyczaj łatwiej mi przy ich pomocy rozczesać rzęsy i nadać im pożądany wygląd.





ALE patrząc prawdzie w oczy, jest to po prostu tusz. Nie sięgajcie po niego, jeśli oczekujecie spektakularnego pogrubienia, czy wydłużenia, bo nie doczekacie się. Otrzymacie przyzwoity, dzienny efekt, który można w pewnym stopniu podrasować dokładając kolejne warstwy. To zasadniczy plus - tusz ten umożliwia bezbolesne, nie grożące owadzimi nóżkami dokładanie kolejnych warstw. Poniżej zaprezentuję Wam trzy kolejne "dokładki", abyście mogły same ocenić efekt.


Jedna warstwa:



Dwie warstwy:




Trzy warstwy:




Jak widzicie, można "super szokiem" całkiem przyzwoicie ubrać rzęsy, ale mówiąc zupełnie szczerze, nie specjalnie lubię aż tak bardzo majstrować przy rzęsach kiedy szykuje się rano do pracy. Wtedy chcę wytuszować je raz a dobrze, uzyskać fajny, wyrazisty efekt i cieszyć się nim. Z maskarą Avonu jest niestety zbyt wiele zachodu pod tym względem. I raz jeszcze powtórzę, że jako takiej nic jej nie brakuje, po prostu ma nazwę nieadekwatną do tego co oferuje. A i cena w tym ujęciu wydaje się odrobinę przesadzona.




piątek, 2 listopada 2012

Makijaż Inspirowany: Tilda Swinton dla magazynu Candy

     Dzisiaj będzie coś innego, mam nadzieję równie interesującego. Nie tak dawno temu natrafiłam na zdjęcia promujące jeden z numerów magazynu Candy, których bohaterką był nie kto inny jak Tilda Swinton. Z całą pewnością jest wyrazista i jedyna w swoim rodzaju. Zdjęciami dla Candy zaskoczyła mnie totalnie! Zaprezentowała na nich zupełnie inne oblicze. Jakie? A takie:


źródło

     Myślałam, że mi kapcie pospadają jak zobaczyłam zdjęcia z tej sesji! Od tamtej pory byłam pewna, że muszę zrobić własną wersję tego makijażu. Zmieniłam ją minimalnie, ale ogólny koncept jest zachowany. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.






1. Sięgam po lekko perłowy pomarańczowy cień i nakładam go na całą ruchomą powiekę. Sięgam po średni odcień brązu i nakładam go płaskim puchatym pędzelkiem od nasady brwi, wzdłuż zagłębienia i na zewnątrz - wywijając na podobieństwo kociego oka. Ciemnym matowym brązem podkreślam samo załamanie powieki, aby stało się bardziej wyraziste. Wywijam je w zewnętrznym kąciku jak poprzednio. Później rozcieram kreskę aby nie była tak ostra.



2. Kolejnym kolorem będzie matowy beż, którego użyłam jako rozświetlacza na łuku brwiowym oraz u nasady nosa, aby rozetrzeć granicę brązu.



3. Na dolnej powiece zaszalałam: narysowałam  białą grubą kreskę na linii wodnej i całej dolnej powiece, wyciągając kolor na zewnątrz i rozcierając go. Poniżej bieli naniosłam pomarańczowy cień użyty wcześniej na górnej powiece. Narysowałam wyrazistą kreskę eyelinerem. Wyciągnęłam ją w wewnętrznym i zewnętrznym kąciku oka.



4. Drugą kreskę ryzuję na granicy bieli na dolnej powiece.  W ruch idą matowa biel i czerń. Bielą utrwalam roztartą wcześniej na dolnej powiece kredkę, zaś czernią podkreślam kreskę poniżej.



5. Tuszuję obficie rzęsy, podkreślam brwi - tym razem na rudo.  Kropką nad i będą oczywiście sztuczne rzęsy.








Użyte produkty:
Twarz:
- Lirene Dermoprogram 16h Natura Look 2w1 #407 Light
- korektor w kremie Make Up Store Cover All Mix #1C1
- Puder KOBO Professional Matt Powder #301 Pale Beige
Oczy:
- brwi: cień Inglot #335 Matte
- baza pod cienie NYX Jumbo Eyeshadow Pencil #617 Iced Mocha
- jasnobrązowy cień Sally Hansen
- cienie Inglot: pomarańczowy #410 pearl, beż #352 matte, #378 matte
- biały cień Kobo #101
- czarny cień NYX #ESP10C02 Strike A Pose
- biała kredka Manhattan
- Catrice Liquid Liner #010 Don’t Leave Me!
- Pierre Rene long lasting gel liner
- tusz PUPA Diva’s Lashes
Usta:
- szminka Inglot Slim Gel #42
- szminka Yves Rocher #51 Beige Vanille



Pozdrawiam,
Kat :*