niedziela, 30 grudnia 2012

Yves Rocher Candied Mallows

Hej Misiaki!

    Dzisiaj będzie różowo za sprawą butelki balsamu do ciała od Ives Rocher. Przy okazji świąt sieć YR wypuściła dwie wersje zapachowe zestawu pielęgnacyjnego, w skład którego wchodziły między innymi balsamy, żele pod prysznic, czy kremy do rąk. Zestawy jako takie specjalnie mnie nie kusiły, ale na balsamy i inne cielesne smarowidła jestem łasa, zatem niewiele myśląc wzięłam po sztuce balsamu z każdego zestawu. Później wróciłam po zapas, niestety został tylko bohater dzisiejszego wpisu ;) Cytryna z wanilią miała większe branie. Cóż.


    

Dostępność: 
Jeśli będziecie miały farta, może uda się Wam upolować je w którymś ze sklepów YR. Jak już wspominałam, była to limitka świąteczna.

Cena: 
O ile mnie pamięć nie myli 19,90 zł

Pojemność: 
300 ml

Trwałość:
6 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Dość wygodna plastikowa różowa butelka. Zapięcie jest bezpieczne, nie grozi wylaniem zawartości.

Konsystencja:
Typowe mleczko do ciała.

Zapach:
Bardzo przyjemny, słodkawo-kwiatowy, ale nie przytłaczający. Nałożony na ciało daje uczucie czystej, świeżo pachnącej skóry. Jest kobiecy, dość subtelny. Ulatnia się po pewnym czasie.

Aplikacja i działanie:
Jest wygodne w użyciu. Łatwo rozprowadza się na ciele, dość szybko wnika w skórę nie pozostawiając na niej żadnego tłustego filmu, zatem możemy spokojnie ubrać się bez obaw że zabrudzimy odzież. Dobrze nawilża ciało. Przy regularnym stosowaniu skóra pozostaje miękka, elastyczna i gładka. 




Skład:
Producent zarzeka się, że formuła nie zawiera parabenów... Cóż, skład nie jest przesadnie fantastyczny, bo zawiera kilka zonków, jednak patrząc przekrojowo na ofertę naszych drogerii w zakresie balsamów uważam że nie jest aż tak źle. Oceńcie sami:


Aqua - woda, rozpuszczalnik.

Methylpropanediol - metylopropanodiol, składnik nawilżający, rozpuszczalnik, może zwiększać przenikanie przez skórę składników aktywnych

Caprylic/Capric Triglyceride -  mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Olej ten polecany jest do skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Lipid ten posiada właściwości konserwujące.

Urea - Mocznik zastosowany w stężeniu poniżej 10% pełni funkcję składnika nawilżającego, zmiękczającego oraz zwiększającego przenikanie składników aktywnych w głąb skóry.
Mocznik zastosowany w stężeniach powyżej 10% działa złuszczająco, reguluje rogowacenie naskórka, zmiękcza skórę oraz zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej naskórka, dzięki czemu ułatwia wnikanie składników aktywnych w głębsze warstwy skóry.

Myristyl Myristate - ciekły wosk. emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.

Dimethicone – syntetyczny emolietn odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów, silikon.
Może zatykać pory (działanie komedogenne).

Brassica campestris (rapeseed) seed oil – olej z nasion rzepaku.

Glyceryl Stearate - stosowany w kosmetykach jako zmiękczacz. Nie działa szkodliwie, ale u osób wrażliwych może wywołać podrażnienie.

PEG-100 Stearate - emulgator, przeprowadzone badania na szczurach laboratoryjnych dowiodły, że w miejscu stałej aplikacji tego specyfiku powstawał guz nowotworowy.

Centaurea Cyanus Flower Water - Hydrolat z Chabra Bławatka.

Stearic Acid - kwas stearynowy otrzymywany z naturalnych wosków, składnik konsystencjotwórczy, stabilizator emulsji. Ułatwia docieranie substancji aktywnych
w głębsze warstwy naskórka.

Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały, że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

Cetyl Alcohol - alkohol cetylowy, emolient. Należy do alkoholi tłuszczowych i jest zupełnie niedrażniącym środkiem zmiękczającym, natłuszczającym i wygładzającym skórę, jak również stabilizującym emulsje.

Stearyl Alcohol - emolient, rodzina alkoholi tłuszczowych, łagodny, zupełnie niedrażniący  środek natłuszczający, zmiękczający i wygładzający skórę.

Parfum

Tocopheryl Acetate – substancja aktywna, antyoksydant. Syntetyczna witamina E. Zwalcza wolne rodniki, wygładza zmarszczki, sprawia, że skóra jest elastyczna i dobrze nawilżona. Dla każdego typu skóry, ze wskazaniem dla cer dojrzałych i uszkodzonych słońcem. Działa hamująco na zapalenia i leczniczo, ale nieco mniej, niż czysta witamina E.

Allantoin - alantoina, stosowana od dawna jako czynnik gojący i kojący, likwiduje podrażnienia i stany zapalne, przyspiesza odnowę tkankową, przyspiesza ziarninowanie uszkodzonej tkanki i ułatwia bliznowacenie, zmiękcza i plastyfikuje warstwę rogową naskórka, pomaga w usuwaniu zrogowaceń.

Acrylates/c10-30 Acryl Acrylate Crosspolymer - poliakrylan, zagęstnik, nadaje pożądaną konsystencję kosmetyku, stabilizator emulsji.

BHT - butylohydroksytoulen- to antyutleniacz dla preparatów kosmetycznych zawierających roślinne i zwierzęce tłuszcze. Powoduje swędzące wysypki na skórze.
Obecnie można go zastąpić produktem naturalnym (np. olejowym ekstraktem rozmarynu).

Tetrasodium EDTA (wersenian czterosodowy) - Przyjmuje się, że EDTA stosowany w niskich dawkach jest nieszkodliwy dla organizmu. Jednak w dużym stężeniu, jest substancją drażniącą skórę i błony śluzowe. Szczególnie groźny jest w formie rozproszonej w powietrzu. Sole kwasu EDTA rozpylone w naszym otoczeniu, mogą powodować nieżyt spojówek, kaszel oraz duszności. Dlatego też, warto unikać EDTA zawartych w kosmetykach w aerozolu.
W połączeniu ze związkami azotowymi, EDTA tworzy nitrozaminy, które mają działanie rakotwórcze.
Kosmetyków z EDTA nie należy stosować zwłaszcza wtedy, gdy przyjmujemy leki zawierające cynk, żelazo, miedź, glin, ołów i bizmut. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż EDTA ma działanie wiążące metale ciężkie. Odradza się również stosowanie kosmetyków z EDTA w przypadku zażywania antybiotyków.

Sodium Benzoate - konserwant. Osoby ze skłonnością do alergii powinny unikać tego składnika. Uniemożliwia on rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).

Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodowy, regulator pH.

Potassium Sorbate - Sól potasowa kwasu sorbowego, hamuje rozwój pleśni i drożdży.


Czy kupię ponownie:
Nie, ponieważ była to edycja limitowana, jednak mam jedną butelkę w zapasie, plus drugą z dostępnych wówczas linii zapachowych, o której  możecie przeczytać TUTAJ :)

Ogólnie patrząc, jest to całkiem fajny produkt. Może bez fanfar i szału, ale stosuje się go bardzo miło, skóra po nim jest dobrze nawilżona, odżywiona i jedwabista w dotyku. Robi dobrze i to najważniejsze :)

Pozdrawiam,
Kat :*

wtorek, 25 grudnia 2012

Bitwa na pudry: Sephora, Inglot, Bourjois i Kobo

Hej Misiaki!

     Puder - niby takie nic. Niby służy tylko utrwaleniu podkładu i w zasadzie najważniejsze by nie odznaczał się kolorem, trzymał "maskę" w ryzach i hamował świecenie jak najdłużej. Czyżby? 

     Z moich blogowych obserwacji wynika, że lwia część dziewczyn dużo większą uwagę przywiązuje do podkładu i to na nim skupia 99% swojego wysiłku. Puder to coś, co pojawia się na końcu, służy do omiecenia twarzy i tyle. Tymczasem z mojego punktu widzenia puder jest co najmniej tak samo ważny jak podkład. Jestem coraz bardziej świadoma swojej cery i tego jakie mam oczekiwania w stosunku do pudru, którym utrwalę makijaż. 

     W zasadzie mogłabym powiedzieć, że znalazłam swój ideał. To SEPHORA Mattifying foundation, czyli w gruncie rzeczy... podkład w kompakcie. Jest ideałem, a jednak zdradzam go, ponieważ ma jedną zasadniczą wadę - cenę, która potrafi dochodzić do 60zł. Za 9g produktu to sporo.

     Z tego właśnie powodu, pewnego dnia postanowiłam poszukać tańszego zamiennika mojego ideału. W ten sposób natrafiłam na kilka ciekawych produktów, a w mojej głowie zrodził się pomysł, by porównać je na blogu i być może dać Wam jako-takie pojęcie na temat tego, czego możecie się spodziewać po każdym z nich.


Na pierwszy ogień: mój ideał, czyli SEPHORA MATTIFYING FOUNDATION



     Jak wspomniałam, jest to podkład w kompakcie, a nie puder, jednak w większości przypadków używam go w tym właśnie charakterze. Jest to również pierwszy "górno-półkowy" puder, którego miałam okazję używać.

Dostępność: Sephora

Cena: Około 59zł

Pojemność: 9g

Opakowanie: Czarna okrągła puderniczka - klasyczne dla Sephory wzornictwo. Ma wbudowane lusterko i osobną przegródkę na gąbeczkę, za co duży plus, bo umożliwia w miarę higieniczne stosowanie i przechowywanie kosmetyku.

Konsystencja: Jedwabisty prasowany puder. Bardzo delikatny i przyjemny w dotyku.

Kolorystyka: Dostępny jest w wielu odcieniach - także bardzo jasnym - co dla osoby tak bladej jak ja jest ogromnym plusem.

Aplikacja i działanie: Jak wspomniałam, był to pierwszy lepszy gatunkowo puder, na jaki trafiłam i zdecydowanie czuć różnicę między tanimi drogeryjnymi pudrami utrwalającymi a tym. Przede wszystkim konsystencja - lekka, jedwabista. Nie ma tu tej charakterystycznej dla zwykłych pudrów suchości, która w ekstremalnych przypadkach może powodować uczucie ściągnięcia skóry. Świetne w nim jest to, ze nie tylko utrwala makijaż ale również zapewnia dodatkowe krycie. Jest świetny do poprawek w ciągu dnia. Może być stosowany solo - wtedy daje bardzo naturalne wykończenie!
 
Czy kupię ponownie: Zdecydowanie tak!






INGLOT YOUNG SKIN MAKEUP - PUDER PRASOWANY

     Dziecię naszej rodzimej marki. Bardzo udane, przy czym ma kilka minusów, w tym jeden jak dla mnie zasadniczy...

Dostępność: Sklepy i wyspy Inglot

Cena: Około 15zł

Pojemność: 8g

Opakowanie: Jednym się spodoba jego minimalizm, inni (w tym ja) będą przeklinać je za niepraktyczność i kilka innych rzeczy. Może jestem maruda, ale taki zwykły goły plastik wydaje mi się nudny i tani. Nie podoba mi się też to, że producent nie przewidział, że kobiety lubią nosić puderniczki ze sobą, aby poprawiać makijaż w ciągu dnia. Tak jak opakowanie Sephory to mistrzostwo, tak tu nie ma mowy o jakimkolwiek miejscu na puszek czy gąbkę.





Konsystencja: Chyba najlepsza spośród wszystkich prezentowanych. Jedwabista, niemal kremowa, delikatna jak pieszczota.

Kolorystyka: Tutaj minus! Nawet dwa najjaśniejsze odcienie, których próbowałam okazały się dla mnie za ciemne i różnice tą było widać. Musiałam ratować się bronzerem, bo inaczej wyglądałabym nieciekawie. To właśnie jest mój główny zarzut pod adresem tego pudru - nie nadaje się dla bardzo bladych dziewczyn.

Aplikacja i działanie: Kosmetyk, który nakłada się jak marzenie. O ile uda Wam się dopasować kolor do karnacji, cała reszta pójdzie już względnie gładko. Ma tę samą właściwość co puder z Sephory, że nie tylko matuje, ale również zapewnia pewien dodatkowy stopień krycia, co jak dla mnie jest zawsze wartością dodaną. Przy czym, uważajcie na ilość - puder Inglot może zrobić Wam kuku jeśli nałożycie go zbyt hojną ręką i "zciastkować się" na twarzy.

Czy kupię ponownie: Nie, ponieważ żaden z tych pudrów nie jest wystarczająco jasny dla mojej karnacji.



BOURJOIS HEALTHY BALANCE

     W skrócie: byłby świetny, gdyby był jaśniejszy... Czyli znów problem niedopasowania kolorystycznego. Jest to puder, który wyrobił sobie całkiem niezłą opinię w stosunkowo krótkim czasie. Przez niektórych makijażystów przyrównywany jest do Mineralize Skinfinish Natural od MAC. 




     Z mojego punktu widzenia jest to zdecydowanie kosmetyk godny uwagi, choć z pewnością nie ideał ;)

Dostępność: Drogerie Rossmann

Cena: 39zł

Pojemność: 9g (choć wygląda na dużo mniejszy od pozostałych)

Opakowanie: Po raz kolejny wrócę do higieniczności stosowania - mamy dość zgrabne pudełeczko, w wesołym kolorze, z wbudowanym lusterkiem, jednak nie ma w nim miejsca na puszek, czy gąbkę. Samo opakowanie wygląda wesoło, jest kolorowe, radosne itd, lecz wiele dziewczyn uznać je może za infantylne.


Konsystencja: Fajna, delikatna, jedwabisto-aksamitna. 

Kolorystyka: Niestety producent nie przemyślał kolorystyki i wypuścił tylko cztery wersje... Jeśli macie karnację na poziomie średnio-jasnym nie będzie Wam to przeszkadzać, jednak dziewczyny blade będą miały problem. Po raz kolejny musiałam ratować się bronzerem i wyrównywać koloryt twarzy i szyi, aby bezpiecznie wyjść z domu. To uciążliwe i wkurzające. I wielka szkoda, bo sam puder bardzo polubiłam, jednak...

Aplikacja i działanie: Dużym plusem pudru z Bourjois jest miły zapach i delikatna konsystencja. Bardzo dobrze matuje, choć tych obiecanych 10h matu nie daje ;). Nie pozostawia skóry suchej i ściągniętej, daje bardzo naturalne wykończenie - nie zbudujecie nim krycia jak w przypadku poprzednich dwóch kosmetyków.

Czy kupię ponownie: Nie, z uwagi na zbyt ciemną kolorystykę.


KOBO PROFESSIONAL MATT POWDER



     Najbardziej przypomina klasyczny puder ze wszystkich tu opisanych. Utrwala, ale nie zapewnia dodatkowego krycia. Różni się też konsystencją i uczuciem na skórze.



Dostępność: Drogerie Natura

Cena:  Około 20zł

Pojemność: 9g

Opakowanie: Minimalistyczna, kwadratowa kasetka z czarnego plastiku, z wbudowanym lusterkiem. Po raz kolejny - żadnego aplikatora, ani miejsca na takowy.

Konsystencja: Typowo drogeryjno-pudrowa. Sucha, lekko pyli, może powodować uczucie ściągnięcia na skórze.

Kolorystyka: Duży plus za gamę kolorów! Bladolice znajdą tu coś dla siebie.

Aplikacja i działanie: Jak wspomniałam, jest to najbardziej pudrowy spośród opisanych przeze mnie pudrów, raczej suchy. Nie zapewnia dodatkowego krycia, a i stopień zmatowienia cery mógłby być lepszy. To po prostu kolejny drogeryjny puder - bez rewelacji.

Czy kupię ponownie: Raczej nie.


Reasumując:

     Moim zdecydowanym faworytem jest puder z Sephory. Mimo ceny będę do niego wracać, ponieważ w największym stopniu spełnia moje oczekiwania względem kosmetyku utrwalającego makijaż. Bourjois i Inglot niestety muszą odrobić lekcję co do karnacji Polek - nie każda z nas rodzi się śniada. Podobnież nie każda z nas odwiedza regularnie solarium. Puder z Kobo jest pudrem jakich wiele. W zasadzie jedynym plusem, jaki jestem w stanie wymienić w odniesieniu do niego jest kolorystyka odpowiednia dla słowiańskich cer.


     Mam nadzieję, że moje porównanie na coś się Wam przyda i być może ułatwi poszukiwania pudru idealnego :). A może już taki znalazłyście? Chętnie poznam Wasze idealne "utrwalacze" może akurat okażą się dobrym zastępcą dla mojej Sephory :)

Pozdrawiam świątecznie!
Kat :*


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Kochani!

Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia, niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia. 



piątek, 21 grudnia 2012

Mój grudzień w obrazkach

Hej Dziewczyny!

     Nie wiem jak Wam, ale mi ostatnie dni, tygodnie, ba, całe miesiące minęły w ekspresowym tempie! Mam wrażenie jakby dosłownie przed chwilą był październik, tymczasem lada moment przyjdzie nam świętować nadejście kolejnego roku... A przy okazji stuknie mi trzydziestka, ale o tym ćśśśśśś ;)

     Pomyślałam że uraczę Was dzisiaj zdjęciami prezentującymi różne miłe rzeczy które mi się przytrafiły w tym miesiącu. W głównej mierze są to prezenty otrzymane od kilku cudownych dziewczyn i może od nich właśnie zacznę.

     Tak się miło złożyło, że ostatnio znów miałam okazję spotkać się z Kingą, Słomką, Pam i Justyną-Marokańską ;). Tym razem zasiadłyśmy do filcu, z którego zaczęłyśmy wycinać, po czym zszywać różne różności. Jeśli macie ochotę zerknąć co i jak, możecie rzucić okiem na TEN i TEN wpis. Moje zdjęcia z komórki niestety są tak słabe, że nie nadają się do publikacji. Oprócz tego zjadłyśmy pyszne ciacho, wypiłyśmy cud-herbatę, plotkowałyśmy, słowem bawiłyśmy się równie fantastycznie jak podczas każdego naszego spotkania - a kilka ich już na naszym koncie jest :)
Dziewczyny zaskoczyły mnie totalnie!
     Kinga obdarowała każdą z nas lakierem do paznokci i kremem do rąk. Mój zestaw wygląda tak:




     Krem pachnie jak marzenie! Róże w najczystszej postaci, świeże, aromatyczne po prostu cudowne. A lakier... Lakier, moi drodzy, jest zachwycający! W buteleczce wygląda jak błękitnawa stal z brązowawym podbiciem, wypełniona miliardem zielonych i błękitnych iskierek. Na paznokciach niebieskie tony w stali stają się bardziej wyraziste, zaś iskierki mienią się jak diamenty - żółto, biało, niebiesko i zielono. Istne szaleństwo i magia! 
     Oto jak wyglądałam kiedy pomalowałam sobie paznokcie moim własnym Bondem "On Her Majestys Secret Service":

źródło

     Kolejnych niezapomnianych wrażeń dostarczyła mi Słomka. W ślicznym, świątecznym woreczku znalazłam Yankee Candle o zapachu Sugared Apple i słodkości, które już spałaszowałam ^__^. Tak to wszystko pachniało, że siedziałam przy stole zaciągając się woskiem raz po raz, co jak sądzę musiało wyglądać dość komicznie... Ale nieważne, TEN ZAPACH!!!




     Jakby tego było mało, dostałam też przesyłkę od Angel, a w niej kolejne smakołyki:



Peeling domowej roboty, którego użycie powoduje bardzo, ale to bardzo grzeszne myśli!

Coś dla ciała...

Coś dla nosa. Ciekawostka, że ów niepozorny olejek pachnie kropka w kropkę jak słynny Angel Thierry'ego Muglera. A ja Angela uwielbiam od lat... Resztę sobie dopowiedzcie :D

Przeurocza lakierowa bombonierka :)

     Ale to nie wszystko :) Przecież nie samymi kosmetykami człowiek żyje. Przynajmniej nie ten człowiek. Jakieś dwa tygodnie temu wybrałam się na Jarmark Świąteczny w moim rodzinnym Gdańsku. Ależ było tam pięknie! Jarmark dopiero co się rozkręcał, więc i ludzi było mało. Zdjęcia robiłam komórką, stąd marna jakość...






     I jak tu się nie cieszyć że mieszkam w tak fantastycznym mieście?! Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam, a potem wracam do Trójmiasta, serducho bije mi szybciej, bo uwielbiam ten punkcik na mapie. 

     Na zakończenie podzielę się z Wami jeszcze prezentami które sama sobie sprawiłam bawiąc się w Mikołaja. Zasłużyłam. Byłam grzeczna.

W Lidlu dorwałam za jakąś śmieszną kwotę (około 20zł) zestaw olejków zapachowych, kominek i inne drobiazgi. Olejki pachną dokładnie tak jak głoszą naklejki na ich opakowaniach, co wbrew pozorom nieczęsto się zdarza - wielbiciele olejków zrozumieją co mam na myśli.

Książka, na widok której rozbłysły mi oczy. Zawiera mnóstwo historii, w tym trzy, które są mi szczególnie bliskie: Michaela Hutchence'a, Freddiego Mercury'ego i Jima Morrisona.

     Kolejna zdobycz z Lidla: Zestaw do rysowania. Mam jeszcze jeden taki, tylko że większy, zawierający pastele, kredki i akwarele. Zamierzam w nadchodzącym roku wrócić do rysunku.



     Wieki całe nie kupiłam sobie żadnej płyty... Tym razem uderzyłam z grubej rury i capnęłam od razu trzypłytowy album.  Whitesnake to jeden z moich ulubionych zespołów ^___^ Słucham sobie od wczoraj nieprzerwanie.

 
 I jeszcze jedna książka. Przepisy na czekoladowe cudowności. Już sama okładka jest mega urocza!


Proszę bardzo: mój grudzień w obrazkach :) A jak tam u Was?

niedziela, 16 grudnia 2012

Moje własne Firmoowki ;)

Heja!

     Od dłuższego czasu przez polskie blogi przetacza się zakrojona na ogromną skalę akcja sponsorowana przez sklep internetowy Firmoo, mający w swojej ofercie bardzo duży wybór okularów: korekcyjnych, słonecznych, czy też takich, które mają na celu służyć jako modny dodatek do reszty stroju.

     Z pewnością zauważyłyście, że okulary jako takie przestały się już kojarzyć wyłącznie z wadą wzroku - przebiły się do mas między innymi dzięki trendowi na tzw "kujonki", czy też kocim oprawkom nawiązującym do stylu pin-up girl. Firmoo kładzie duży nacisk na odejście od stereotypu okularnicy/okularnika i oferuje zarówno szkła lecznicze, jak i zwykłe. Druga z tych opcji będzie świetna dla tych z Was które mają tyle szczęścia by nie musieć zmagać się z wadą wzroku :)
     Ja mieszczę się jednak w pierwszej grupie - noszę okulary  od 14 roku życia. Początkowo robiłam to tylko do czytania i pisania, jednak z biegiem czasu okazało się, że są dla mnie po prostu koniecznością. 
     Zazwyczaj sięgam po soczewki, lecz z racji mojego zawodu i konieczności spędzania przed komputerem długich godzin każdego dnia, często okazuje się, że moje oczy szybko się męczą. Wtedy z pomocą przychodzą mi okulary. 



 
     Wielu z Was pomysł kupna okularów przez internet może wydawać się nieco karkołomny. Przyznaję, że z początku sama byłam nieco zdezorientowana, jednak okazało się, że to wcale nie takie trudne jak mogłoby się wydawać! Jednym z niewątpliwych ułatwień jest możliwość wirtualnego dopasowania danego modelu okularów do twarzy - na stronie sklepu znajdziecie specjalny widget, który naprawdę ułatwia wybór. Możecie wykorzystać albo istniejące na stronie zdjęcia twarzy, albo wgrać własne.




     Wybierając oprawki dla siebie kierowałam się nieco pokrętną logiką, otóż postanowiłam wybrać okulary, których najprawdopodobniej nie wzięłabym kupując je w salonie optycznym... Dlaczego? Otóż od pewnego czasu przekonuję się, że w wielu przypadkach odejście od utartych wzorców postępowania przynosi zaskakująco pozytywne rezultaty. I tak ja, osoba stroniąca od wyrazistych i rzucających się w oczy oprawek, sięgnęłam po pełne, dość masywne oprawki w czerwono-czarnym odcieniu.





     Kontakt ze sklepem Firmoo był bez zarzutu - jasno przekazali mi jak dokonać wyboru i złożyć zamówienie, obsługa samego zamówienia przebiegła bardzo szybko wziąwszy pod uwagę dystans - za to ogromny plus. Rozczarowaniem była dla mnie pani z infolinii FedExu (firma kurierska), już na terenie Polski. Rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale jeśli pracuje się z klientem, minimum kultury wymaga by zachować dla siebie wszystkie parsknięcia, cmoknięcia czy komentarze, nie wspominając o zniecierpliwieniu. Po rozmowie z tą kobietą miałam szczerą ochotę zasadzić jej kopa w zad... Ale wróćmy do tematu!




     Z okularów jestem bardzo zadowolona! Kiedy ubrałam je pierwszy raz byłam lekko zdezorientowana, ale to wynikało bardziej z faktu, że nigdy nie miałam aż tak wyrazistych oprawek, musiałam się do nich przyzwyczaić. Uwielbiam ich kolor! Kształt wbrew pozorom jest dość bezpieczny i myślę, że będzie wyglądał dobrze na większości okrągłych, lub kwadratowych twarzy. Oprawki są lekkie, wygodne i współgrają zarówno z delikatnym, jak i z mocniejszym makijażem. W moim odczuciu najlepszą rekomendacją dla tych okularów jest fakt, że odkąd je mam kompletnie odstawiłam swoje poprzednie.





     Na zakończenie muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, mianowicie o świetnym moim zdaniem programie nazwanym "First Pair Free", dzięki któremu każda z Was - dosłownie każda - ma możliwość otrzymania darmowej pary okularów od Firmoo! Ze swojej strony zobowiązujecie się pokryć tylko koszty przesyłki, jednak za same okulary nie ponosicie żadnych opłat. Co więcej, Firmoo zobowiązuje się że jeśli okulary nie spełnią Waszych oczekiwań i zdecydujecie się je wymienić - będziecie miały do tego prawo. Oto jak wygląda typowa ścieżka takiego programu:




     Proste prawda? 
    Na zakończenie mogę tylko dodać raz jeszcze, że jestem bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się podjąć współpracę z Firmoo, ponieważ ich okulary spełniły wszystkie moje oczekiwania :)

Zdecydowanie polecam!
Pozdrawiam,
Kat :*



niedziela, 9 grudnia 2012

Marzenie Handlowca

Heja raz jeszcze!

     Tym razem wpis, którego w zasadzie miało nie być, ale będzie, bo chcę szybko dać znać o paru smaczkach z Yves Rocher, których niebawem może nie być, a które są warte uwagi :)

     Tak sobie myślę, że nie ma lepszego targetu dla handlowca niż kobieta rozładowująca stres zakupami... Jak uważacie? Doszłam do takiego wniosku przy okazji ostatnich wydarzeń jakie stały się moim udziałem. Otóż może pamiętacie że narzekałam na brak czasu w listopadzie. Było to spowodowane nagłą informacją o tym, że załapałam się na szkolenie. Trwało ono trzy weekendy z rzędu i kończyło się egzaminem, po zdaniu którego kursant mógł liczyć na otrzymanie honorowanego międzynarodowo certyfikatu. Oprócz tego miałam w pracy małe urwanie głowy. Bez wdawania się w nudne szczegóły byłam niemal wyłączona z życia przez 2 tygodnie z okładem. Jak nie praca, to kucie do egzaminu. Na szczęście wszystko powoli rozchodzi się po kościach, egzamin zdałam, jestem happy ;)

     Niezależnie od wszystkiego, kiedy w końcu dobrnęłam do szczęśliwego finału, czułam się tak wypompowana, że musiałam jakoś dać upust nerwom. Co zrobiłam? Oczywiście poszłam na zakupy! Wszystkiego Wam nie pokażę, ograniczę się do niektórych rzeczy kosmetycznych, głównie z Yves Rocher.



     W zasadzie chodzi mi o dwa balsamy do ciała z limitowanej edycji: wanilia z cytryną oraz kandyzowane malwy. Pachną zniewalająco i bardzo kobieco. Wielka szkoda, ze to tylko limitka! A że najprawdopodobniej będę się za jakiś czas dzieliła swoimi refleksjami z ich testowania, fajnie byłoby żebyśmy mogły porównać spostrzeżenia :) Dlatego jeśli lubicie takie zapachy, lećcie do YR i obkupcie się póki jest możliwość. Najprawdopodobniej jutro polecę tam znowu zrobić sobie zapasy :D

     Druga fajna rzecz do balsam do ust. Nie wiem czy to też limitka, czy coś co będzie do nabycia również po sezonie (mam nadzieję, że tak). Kupiłam sobie wersję odżywczą z migdałami i powiem Wam, ze jestem mega zadowolona z tego zakupu! Rzadko kiedy mam tyle frajdy z pomadki ochronnej - zdecydowanie polecam!

Ok, z mojej strony to by było tyle. Buziaki i do następnego!
Katalina :***

Podróż Aleją Wspomnień: Fruttini Truskawka i Karambola

Hej Misiaki!

     Dawno temu, przy okazji jakiegoś taga miałam za zadanie wymienić kilka kosmetyków, które uwielbiam z różnych powodów. Wspomniałam wówczas o balsamie do ciała Fruttini, kupowanym przeze mnie nałogowo latami. Możecie sobie wyobrazić moją reakcję, gdy kosmetyki Fruttini zniknęły ze sklepowych półek.
     Równie ekspresyjnie zareagowałam kiedy podczas jednego z wypadów do Drogerii Natura zobaczyłam dawno niewidziane logo uśmiechające się do mnie z pękatego pudełeczka.



     To o czym warto wspomnieć to to, że nie są to te same linie zapachowe, które tak uwielbiałam lata temu. Z tamtych czasów zapamiętałam najbardziej Mleko & Miód oraz Kokos & Banan. Aktualnie w Naturze nabyć można tylko trzy wersje zapachowe: dwa balsamy, brzoskwiniowo-gruszkowy i śmietankowo-malinowy oraz jeden sorbet, o którym dzisiaj Wam napiszę.

     Na wstępie muszę zaznaczyć, że tak jak uwielbiam produkty do ciała Fruttini, tak mam pełną świadomość, że nie spodobają się one każdej z Was. Jednym z powodów z pewnością będzie ich skład, który maniaczkom natury raczej nie podpasuje. W moim przypadku, mimo że od pewnego czasu przyglądam się składom kosmetyków, mam kilka wyjątków które biorę ślepo ignorując INCI. Balsamy Fruttini plasują się w czołówce tej listy. 
     Nie przedłużając, zapraszam Was do zapoznania się z moimi spostrzeżeniami na temat sorbetu do ciała Truskawka i Karambola.



Dostępność: 
Drogerie Natura, Allegro

Cena:
Około 25zł

Pojemność: 
500ml

Trwałość:
12 miesięcy od otwarcia.

Opakowanie:
Dość duże, z dobrej jakości tworzywa. Kolorystyka nawiązuje do linii zapachowej produktu. Grafika przyciąga wzrok. Bardzo mi się podoba, choć mam zastrzeżenia do "membrany" chroniącej zawartość pudełka. Lubi ona wpadać do środka i topić w mazidle. Inna sprawa, że w przypadku produktu o tak rzadkiej konsystencji chyba lepiej byłoby zamienić zakręcane pudełko na przykład w tubkę.

Konsystencja:
Sorbet ma konsystencję wodnistej galaretki. Dość rzadkiej, naszpikowanej błyszczącymi drobinkami. Mi osobiście w niczym to nie przeszkadza, bo lubię rozświetlające kosmetyki do ciała, jednak wiem, że część z Was unika drobinkowych mazideł.





Zapach:
     To coś, za co uwielbiam te kosmetyki - ICH ZAPACH UPAJA!!! Raz jeszcze - jest to coś, za co można pokochać, lub znienawidzić dany produkt. Nie każdej dziewczynie odpowiada intensywny aromat. Ja zaliczam się do wielbicielek intensywnie pachnących balsamów.
     Głównymi nutami wyczuwalnymi w sorbecie są truskawki, jednak wzbogacone zostały pewną kwaskowatością, która daje uczucie orzeźwienia. Zapach jest bardzo intensywny i długotrwały. Utrzymuje się na ciele wiele godzin. Przykładowo po wtarciu kosmetyku w ciało wieczorem przed snem, czuję go również następnego dnia w okolicach południa - to mówi samo za siebie.

Aplikacja i działanie:
Aplikacja z uwagi na rzadką konsystencję i  formę opakowania może być postrzegana rozmaicie. Niestety konieczne jest "łowienie" produktu w opakowaniu... Mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza, bo pudełko rezyduje w łazience na półce, gdzie mam do niego łatwy dostęp i nie martwię się, że coś zachlapię. Jednak obiektywnie patrząc, dla wielu osób użytkowanie może być kłopotliwe.

Działanie opisane jest jako intensywnie nawilżające. Tutaj nie zgodzę się w zupełności, ponieważ jestem zdania, że dla osób o bardzo suchej skórze stopień nawilżenia może okazać się niewystarczający. Dla mnie jest w sam raz.

Wydaje mi się, że z racji na konsystencję i uczucie orzeźwienia jakie zapewnia, jest to produkt, który najlepiej sprawdzi się latem - jest odpowiednio lekki, szybko się wchłania, nie zostawia lepkiej warstwy, słowem na lato będzie idealny. Na zimę jest za mało treściwy.

Skład:


Aqua - woda, rozpuszczalnik.

Alcohol Denat - alkohol denaturowy, rozpuszczalnik. Otrzymywany poprzez fermentacje węglowodanów lub syntetycznie z ropy naftowej. Tonizuje, oczyszcza, odświeża. Może wysuszać skórę.

Carbomer - polimer kwasu akrylowego, hydrofilowy składnik konsystencjotwórczy, reguluje lepkość kosmetyku, tworzy film na skórze.

Panthenol - Nawilża, działa przeciwzapalnie, jest naturalnym prekursorem witaminy B5 (kwasu pantotenowego), substancji bardzo szeroko rozpowszechnionej
w przyrodzie, obecnej w każdej żywej tkance. Pantenol może występować w postaci dwóch odmian (izomerów) określanych literami D- i L-. Tylko jedna z nich (D-pantenol) wykazuje aktywność biologiczną, izomer L- jest nieczynny i nie ulega przekształceniu w witaminę B5.
Ma silne własności higroskopijne. Pantenol należy do silnie działających stymulatorów wzrostu i odnowy komórek, zarówno naskórka jak i skóry właściwej. Wykazuje silne działanie gojące przy różnych rodzajach uszkodzeń skóry i błon śluzowych, łagodzi podrażnienia i nieprzyjemne objawy wywołane czynnikami alergogennymi.

Niacinamide – Wit B3 - Niacynamid to trwała forma wit. B3, która nie ulega rozkładowi w formułach kosmetycznych, jest łatwo przyswajana przez skórę i dobrze tolerowana.
- Stymuluje produkcję składników lipidowych skóry (głównie ceramidów) oraz prekursorów składników odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego nawodnienia skóry (keratyny, inwolukryny, filagryny), dzięki czemu widocznie poprawia barierę lipidową naskórka, skóra staje się bardziej odporna na czynniki zewnętrzne i lepiej nawilżona.
- Zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry, zmniejsza przeznaskórkową utratę wody (TEWL).
- Działa przeciwzmarszczkowo, spłyca drobne zmarszczki powierzchniowe, wygładza i widocznie poprawia strukturę i koloryt skóry; w badaniach niacynamid w stężeniu 5%, po 12 tygodniach stosowania znacznie poprawiał stan dojrzałej skóry.
- Pośrednio wpływa na produkcję kolagenu oraz stymuluje syntezę kwasu hialuronowego w skórze, dzięki czemu poprawia jędrność i napięcie skóry.
- Jest składnikiem wspomagającym walkę z przebarwieniami skóry, działa na zasadzie hamowania migracji pigmentu z melanocytów i tym samym zapobiega tworzeniu widocznych przebarwień; wspomaga działanie innych składników rozjaśniajacych np. działa skutecznie w komplecie z glukozaminą.
- Hamuje zażółcenie i ziemisty koloryt skóry pojawiający się z wiekiem, spowodowany procesami glikacji, czyli utlenianiem protein skóry. Niacynamid posiada działanie antyglikacyjne.
- Stymuluje naprawę zniszczeń komórek skóry powodowanych promieniowaniem UV oraz pełni funkcję antyoksydanta i działa immunostymulująco.
- Wspomaga działanie produktów z filtrami UV.
- Działa przeciwzapalnie, sprzyja gojeniu i regeneracji skóry.
- Zwiększa odporność skóry na czynniki zewnętrzne np. detergenty, dzięki czemu skóra rzadziej ulega podrażnieniu.
- Wykazuje działanie antytrądzikowe; w badaniach niacynamid w stężeniu 4% działał porównywalnie z antybiotykiem klindamycyną 1% u pacjentów z łagodną formą trądziku.
- Polecany jako składnik pomocny przy trądziku różowatym, atopowym zapaleniu skóry i łuszczycy, zmniejsza podrażnienie, zaczerwienienie, poprawia barierę ochronną skóry.
- Zmniejsza nadmierną produkcję sebum oraz redukuje wielkość porów skóry, jest odpowiedni także dla cery tłustej; w badaniach niacynamid w stężeniu 2% redukował wydzielanie łoju po 6 tygodniach stosowania.

Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract – wyciąg z owoców truskawki.

Averrhoa Carambola Fruit Extract – wyciąg z owoców karamboli.

Sodium Ascorbyl Phosphate - Sól sodowa fosforanu askorbylu - Substancja lipofilowa nierozpuszczalna w wodzie, stabilna chemicznie. Substancja o działaniu przeciwutleniającym i przeciwrodnikowym. Hamuje procesy egzogennego starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Substancja o wysoce efektywnym działaniu. Znajduje zastosowanie w kosmetykach przeznaczonych do cery trądzikowej, cery dojrzałej - kosmetyki anti-age, w preparatach po opalaniu oraz w kosmetykach anty-cellulitowych. Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych, np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.

Parfum - substancja zapachowa.

Calcium Pantothenate - Witamina B5 w postaci wodno-rozpuszczalnej soli kwasu pantotenowego. Zaangażowana jest w wiele procesów metabolicznych (synteza biochemiczna i mechanizmy dostarczające energię). Utrzymuje poziom nawilżenia skóry, stymuluje wzrost komórkowy i regenerację tkanek, zapobiega stanom zapalnym. Brak możliwości pozyskania z natury.

Maris Sal (sea salt) – sól morska

Potassium Phosphate - środek buforujący

Magnesium Sulfate - siarczan magnezu, stabilizator emulsji typu w/o, środek konsystencjotwórczy.

Phenoxyethanol - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały, że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).

PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - olej rycynowy w postaci chemicznie zmienionej, w zasadzie bez korzyści dla skóry.

Trideceth-9  - (Alkohol trójdecylowy oksyetylenowany 9 molami tlenku etylenu) Niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Substancja hydrofilowa, rozpuszczalna w wodzie. Wrażliwa na zmiany pH - w niskim pH jest stabilna, w wysokim ulega rozpadowi (hydrolizie). Odporna na twardą wodę, zawierającą głównie jony wapnia i magnezu. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji. Emulsja to forma fizykochemiczna, która powstaje przez połączenie (wymieszanie) fazy wodnej z fazą olejową. Przykładem emulsji kosmetycznych są kremy, mleczka, balsamy. W preparatach myjących opartych na anionowych substancjach powierzchniowo czynnych pełni rolę substancji pianotwórczej, stabilizuje i poprawia jakość piany. Pełni rolę modyfikatora wlaściwości reologicznych (czyli poprawia konsystencję, powodując wzrost lepkości) w preparatach myjących, zawierających anionowe substancje powierzchniowo czynne, dzięki tworzeniu tzw. mieszanych miceli.

Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH kosmetyku

Propylene Glycol - glikol propylenowy, humektant - zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów. Substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.

Limonene - składnik kompozycji zapachowej. Zapach skórki cytrynowej.

Linalool - składnik kompozycji zapachowej (woń konwaliowa).

Xanthan Gum -  guma ksantanowa – stabilizuje emulsje, zagęszcza kosmetyk, posiada właściwości żelujące. Otrzymywana metodami biotechnologicznymi przy udziale bakterii. Jest dobrze tolerowana przez skórę.

BENZOPHENONE-4 - Filtr UV, chroniący skórę przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego. Absorbuje promieniowanie UV, dzięki czemu chroni kosmetyk przed pogarszaniem się jego jakości pod wpływem światła. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji promieniochronnych dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych. Jego maksymalne dopuszczalne stężenie to 5% (w przeliczeniu na kwas).

Calcium Aluminium Borosilicate - borokrzemian wapniowo-glinowy, wypełniacz stosowany głównie w kosmetyce kolorowej.

Tetrasodium Iminodisuccinate – imid kwasu bursztynowego.

Silica - krzemionka, naturalny minerał, powszechnie stosowany jako składnik pudrów kosmetycznych. Nadaje skórze gładkość.

CI 77891 - Titanium dioxide, dwutlenek tytanu (biały), barwnik stosowany
w kosmetykach naturalnych.

Fumaric acid (kwas fumarowy) Składnik pochodzenia chemicznego. Działanie bakteriologiczne i grzybobójcze. Używany jako składnik uzupełniający, konserwant.

CI 16035 (red 40) – barwnik.

Maleic Acid - Kwas jabłkowy – występuje w jabłkach lub rabarbarze.

Tin Oxide - CI 77891 - Titanium dioxide, dwutlenek tytanu (biały), barwnik stosowany w kosmetykach naturalnych.

YELLOW 10 (CI 47005) – barwnik, nadaje kolor recepturze.
 

Czy kupię ponownie:
BEZ WĄTPIENIA!